W sierpniu 2013 r. mój mąż wybrał się na połowy z moim znajomym na dorsze nad nasze polskie morze. Ja nie miałam nic przeciwko ponieważ po 1 kocham tę rybę kojarzy mi się ona głównie z Kołobrzegiem i pobliskimi smażalniami. po 2 jak już wiecie kocham gotować :) a dorsz po kołobrzesku był dla mnie wyzwaniem. Musze stwierdzić skromnie że smakuje jak z Kołobrzeskiej smażalni :))) Jeśli nie macie świeżej rybki zawsze możecie kupić gotowe filety ale to nie to samo :) Do dzieła...
Składniki:
- 4 dorsze
- 2 łyżki soku z cytryny
- 1 jajko
- 10 dag mąki
- 1/2 szklanki wody
- szczypta soli
Przepis:
Rybę umyć, pokroić na porcje, zalać mlekiem z sokiem z cytryny, odstawić na 15 minut. Dzięki temu będzie delikatniejsza w smaku i straci rybny zapach.
Białko jajka ubić na sztywno. Z żółtka, wody, mąki i soli utrzeć ciasto. Do ciasta dodać białko i delikatnie wymieszać. Ciasto powinno mieć konsystencję śmietany, czyli być gęściejsze od ciasta naleśnikowego. W razie potrzeby należy zatem dodać trochę wody lub mąki.
Rybę obtaczać najpierw w mące a następnie zanurzać w cieście i smażyć z obu stron na złoto na oleju. Nie jest konieczne smażenie w głębokim oleju, ale warto go nalać trochę więcej, niż do zwykłego smażenia.
poniedziałek, 3 marca 2014
Rybka lubi pływać... czyli dorsz prosto z Kołobrzegu
02:45




0 komentarze:
Prześlij komentarz